Strona główna  /  Poradnik  /  Ile ludzi zginęło przy budowie wieży Eiffla?

Ile ludzi zginęło przy budowie wieży Eiffla?

Data publikacji: 2026-07-22
Zbliżenie na zardzewiałą konstrukcję stalową wieży Eiffla na tle zamglonej panoramy Paryża o wschodzie słońca.

Podczas budowy wieży Eiffla oficjalnie zginęła jedna osoba – Angelo Scagliotti, a w niektórych przekazach mówi się o dwóch ofiarach, licząc zgony luźniej związane z pracami na budowie. Tak niski bilans przy konstrukcji sięgającej dziś 330 m wysokości był w końcu XIX wieku zjawiskiem niezwykle rzadkim. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, skąd wzięły się te liczby i jak pracowano na żelaznym kolosie, czytaj dalej.

Ile osób zginęło przy budowie wieży Eiffla?

Oficjalne raporty z budowy są zaskakująco zgodne: na placu budowy wieży Eiffla odnotowano jedną ofiarę śmiertelną. Był nią Angelo Scagliotti, włoski robotnik, który spadł z pierwszego poziomu konstrukcji już po ustawieniu dolnych platform. Historyczne relacje wskazują, że do wypadku doszło pod koniec dnia, gdy próbował popisać się odwagą przed swoją partnerką, co częściowo tłumaczy rozbieżność między statystykami „budowlanymi” a „ogólnymi”.

W literaturze pojawia się też liczba dwóch zmarłych, gdy do bilansu włącza się osoby, które zginęły w okolicznościach jedynie pośrednio związanych z inwestycją – na przykład w pobliżu placu budowy, ale nie podczas samego montażu kratownic. Dlatego w skrócie mówi się: oficjalnie 1, nieoficjalnie 2 ofiary.

Na tle wielkich inwestycji końca XIX wieku bilans jednej potwierdzonej ofiary śmiertelnej przy tak wysokiej konstrukcji był czymś niespotykanym.

Dlaczego liczba ofiar była tak niska?

Dla porównania – podczas budowy mostu Brooklińskiego w Nowym Jorku zginęło ponad dwudziestu robotników. Przy wieży Eiffla pracowało około 250 robotników na miejscu oraz kolejna setka w fabryce w Levallois-Perret, a powstawała konstrukcja o 18038 elementach i ok. 2,5 mln nitów. Statystycznie można by się spodziewać znacznie większej liczby wypadków śmiertelnych niż jeden.

Tak dobry wynik nie był przypadkiem. Gustave Eiffel podszedł do organizacji budowy jak do eksperymentu z zakresu BHP – jeszcze zanim ten skrót w ogóle funkcjonował w obecnym znaczeniu. Plac budowy podzielono na strefy, ograniczano liczbę ludzi jednocześnie pracujących na dużej wysokości, a tempo montażu podporządkowano zasadzie: najpierw stabilność, potem szybkość. Inżynierowie nadzorujący roboty mieli obowiązek przerwać prace przy silnym wietrze, co w Paryżu – nad Sekwaną i otwartymi Polami Marsowymi – miało realne znaczenie.

Jakie środki bezpieczeństwa stosowano?

Na przełomie lat 80. i 90. XIX wieku robotnik wchodzący na rusztowanie w kasku i z pasem bezpieczeństwa był widokiem rzadkim. Eiffel wprowadził na swoją budowę środki ochrony osobistej jako standard. Pracownicy dostawali kaski i uprzęże bezpieczeństwa, co – na tle realiów 1887–1889 – było prawdziwą rewolucją w myśleniu o pracy na wysokości.

To nie wszystko. Na filarach konstrukcji montowano ruchome pomosty i barierki, które „podjeżdżały” wraz z rosnącą kratownicą. Pomiędzy głównymi dźwigarami rozwijano też ekrany i siatki mające wychwycić narzędzia lub elementy, które mogłyby spaść na niższe poziomy i zranić ludzi. Taki system wielopoziomowej ochrony wprost przekładał się na statystykę wypadków.

Jak plan konstrukcji wpływał na bezpieczeństwo?

Wieża nie powstawała metodą prób i błędów. Zanim przy Polach Marsowych ruszyły pierwsze prace ziemne, wykonano ponad 5300 rysunków technicznych, w których rozrysowano nie tylko geometrię kratownicy, ale też rozmieszczenie nitów i kolejność montażu segmentów. Otworki pod nity wiercono w fabryce, a każda część była przymierzana „na sucho”. Jeśli element nie pasował, wracał do Levallois-Perret, zamiast być dopiłowywany na wysokości.

Konstrukcja nośna korzystała z żelaza zgrzewnego – materiału o wysokiej wytrzymałości na rozciąganie i dobrej odporności na korozję. Lżejsza kratownica pozwoliła ograniczyć masę do około 10100 ton razem z filarami betonowymi, przy nacisku na podłoże ok. 4,5 t/m². To zmniejszało ryzyko osiadania fundamentów i awarii w trakcie montażu. Stabilna geometria nóg wieży, opartej na kwadracie o boku 125 m, dawała robotnikom relatywnie „spokojną” bazę nawet przy paryskim wietrze.

Jak wyglądała budowa wieży od strony technicznej?

Prace zaczęły się w 1887 roku od fundamentów. Dwie nogi po stronie Sekwany wymagały wbicia pali o długości ok. 15 m na głębokość około 22 m, a następnie wylania masywnych płyt betonowych i wzmocnienia ich blokami wapiennymi. Po tej fazie rozpoczęło się „składanie” stalowego kolosa z prefabrykowanych elementów, które docierały na plac budowy w formie precyzyjnie dopasowanej układanki.

Na wysokościach 57,63 m, 115,73 m i 276,13 m zaplanowano tarasy, co wymuszało wyjątkową dokładność w ustawieniu czterech nóg. Użyto specjalnych rusztowań i podnośników hydraulicznych, które krok po kroku poziomowały konstrukcję. Tego typu układ podnoszenia wymagał perfekcyjnej koordynacji – każdy błąd mógł skończyć się nie tylko stratami materiałowymi, lecz także katastrofą dla pracujących na rusztowaniach ludzi.

Dlaczego wybór materiału miał znaczenie dla bezpieczeństwa?

Decyzja, by użyć żelaza zgrzewnego, była nie tylko kwestią wytrzymałości, lecz także przewidywalności zachowania materiału pod obciążeniem. To żelazo, pudlowane i wielokrotnie przekuwane, miało stosunkowo niewielką twardość, co ułatwiało nitowanie – a nity były tu spoiwem zasadniczym. Wykonano około 2,5 mln połączeń nitowanych, a każdy z nich musiał pracować poprawnie przy zmianach temperatury i obciążeniu wiatrem.

Dobrze dobrany materiał i precyzja obróbki ograniczały liczbę nieprzewidzianych naprężeń, które mogłyby podczas montażu doprowadzić do pęknięć dźwigarów czy nagłych przemieszczeń konstrukcji. Mówiąc prościej – im mniej „niespodzianek” w stali, tym bezpieczniej dla ludzi stojących kilkadziesiąt metrów nad ziemią.

Jak rozwiązano problem wind?

Bardzo wyraźnie widać troskę o bezpieczeństwo także w projektowaniu pionowej komunikacji. Do pierwszego poziomu zastosowano stosunkowo proste windy łańcuchowe z przeciwwagą, ale wyżej potrzebne było bardziej zaawansowane rozwiązanie. Kontrakt na system dla górnych poziomów otrzymała Otis Brothers & Company, która zaprojektowała pochylone siłowniki hydrauliczne o długości ponad 12 m. Poprzez złożony układ krążków i lin „pchano” kabiny po zakrzywionych prowadnicach wewnątrz nóg wieży.

Dziś ten system uchodzi za klasykę inżynierii wind, ale u schyłku XIX wieku to był odważny eksperyment. Bezpieczne działanie tych urządzeń miało znaczenie nie tylko dla turystów po otwarciu wieży – do momentu pełnego uruchomienia wind pracownicy i inżynierowie codziennie pokonywali setki schodów, niosąc narzędzia i materiały.

Jak dbałość o BHP przy wieży Eiffla wpłynęła na budownictwo?

W epoce, gdy śmiertelne wypadki były niemal „wkalkulowane” w koszt dużych inwestycji, budowa wieży Eiffla pokazała, że można inaczej. Jedna potwierdzona ofiara przy konstrukcji sięgającej obecnie 330 m wysokości, o masie około 10100 ton, stała się mocnym argumentem w dyskusji o sensie inwestowania w bezpieczeństwo pracy.

Rozwiązania wprowadzone przez Eiffla – od systemowego użycia środków ochrony osobistej, przez ruchome pomosty i barierki, po rygorystyczną prefabrykację elementów w kontrolowanych warunkach – zaczęto traktować jako wzorzec. Z czasem podobne zasady trafiły do przepisów BHP w innych krajach, a w XXI wieku są oczywistym standardem na dużych budowach.

Wieża Eiffla stała się dowodem, że wysoka konstrukcja kratowa z metalu nie musi oznaczać „poligonu śmierci”, jeśli projekt i organizacja pracy od początku podporządkowane są bezpieczeństwu ludzi.

Czy wypadki skończyły się wraz z zakończeniem budowy?

Niestety nie. Sama budowa miała wyjątkowo dobry bilans, lecz po ukończeniu obiektu wieża szybko przyciągnęła śmiałków i samobójców. Już w 1891 roku odnotowano pierwsze ekstremalne wyczyny – od wejścia na szczudłach na pierwszy poziom, po tragiczne skoki z niedopracowanymi „spadochronami w płaszczu”. Z czasem pojawiła się nawet czarna statystyka prób samobójczych.

Te późniejsze zdarzenia nie są jednak częścią „oficjalnego” bilansu ofiar z okresu budowy. Gdy mówimy: ile ludzi zginęło przy budowie wieży Eiffla, chodzi o okres od rozpoczęcia fundamentów w 1887 roku do otwarcia w 1889 roku – i wtedy w rejestrach widnieje nazwisko jednego robotnika.

Jak historia ofiar łączy się z mitem „żelaznej damy”?

W momencie otwarcia Wystawy Światowej 1889 wieża spełniła już swoje zadanie propagandowe – pokazała światu techniczne możliwości Francji. Z czasem stała się też symbolem tego, że wielkie konstrukcje można wznosić z szacunkiem dla życia pracowników. W 2026 roku, gdy roczna liczba odwiedzających wciąż liczona jest w milionach, mało kto zastanawia się, jak bardzo odważne – jak na epokę – były decyzje organizacyjne podjęte przez Eiffla.

Ciekawym paradoksem pozostaje to, że wielu artystów, którzy podpisali „Protest artystów” przeciwko metalowej wieży, argumentowało nie tylko względami estetycznymi. W listach do prasy przewijał się lęk, że kolos kiedyś runie, „grzebiąc pod sobą tysiące ludzi”. Rzeczywistość okazała się odwrotna: konstrukcja stoi stabilnie, a liczba ofiar z okresu budowy pozostała rekordowo niska jak na realia końca XIX wieku.

Odpowiedź na pytanie „ile ludzi zginęło przy budowie wieży Eiffla?” brzmi technicznie: jedna, historycznie: nie więcej niż dwie, a symbolicznie – zaskakująco mało, jak na rozmiar i śmiałość całego przedsięwzięcia.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Ile osób oficjalnie zginęło podczas budowy wieży Eiffla?

W oficjalnych raportach figuruje jedna ofiara śmiertelna — Angelo Scagliotti.

Skąd bierze się podawana czasem liczba dwóch ofiar?

Druga liczba uwzględnia zgony tylko pośrednio powiązane z inwestycją, np. wydarzenia w pobliżu placu budowy, które nie miały miejsca podczas montażu.

Dlaczego przy tak wysokiej konstrukcji odnotowano tak mało ofiar?

Eiffel zastosował rygorystyczne zasady organizacji pracy, ograniczając liczbę osób na wysokości i stawiając stabilność ponad szybkość montażu.

Jakie środki ochrony wprowadzono na budowie?

Pracownicy otrzymywali kaski i uprzęże, używano ruchomych pomostów, barierek oraz siatek zabezpieczających przed spadającymi narzędziami.

W jaki sposób prefabrykacja elementów wpływała na bezpieczeństwo?

Części były dopasowywane fabrycznie i testowane „na sucho”, co zmniejszało konieczność obróbki na wysokości i ryzyko błędów montażowych.

Dlaczego wybór żelaza zgrzewnego był istotny dla bezpieczeństwa?

Żelazo zgrzewne miało przewidywalne zachowanie pod obciążeniem i ułatwiało nitowanie, co ograniczało niespodziewane naprężenia konstrukcji.

Czy problemy z wypadkami skończyły się po zakończeniu budowy?

Nie — po otwarciu wieża przyciągała śmiałków i ofiary skoków, ale te zdarzenia nie wchodzą w bilans wypadków z okresu budowy.

Redakcja sofia.sklep.pl

W naszym zespole redakcyjnym z pasją łączymy świat edukacji, zakupów, kultury, rozrywki i hobby. Uwielbiamy dzielić się wiedzą, inspirując czytelników do odkrywania nowych zainteresowań. Z nami nawet najtrudniejsze tematy stają się proste i przyjazne!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?